Seiten in anderer Sprache:

Druckansicht aufrufen:

Suchbegriff eingeben:

Hauptnavigation:

Unternavigation:

Dwuczęściowa forma do pierników z wystawy "Pierniki. Podróż do krainy zmysłów" w SMG, Fot.: Zbiór SMG 

Muzeum Śląskie w Görlitz - oferta na luty i marzec

PIERNIKI - PODRÓŻ DO KRAINY ZMYSŁÓW …
… przez Śląsk, Łużyce Górne i 900-letnią kulturę kulinarną w Europie Środkowej

Pierniki, miodowniki – słodkie, mocno przyprawione i długo świeże ciasta cieszą się wielką popularnością nie tylko w okresie bożonarodzeniowym. Towarzyszą również innym okazjom, świętom, odpustom i jarmarkom lub uroczystym wydarzeniom życia codziennego. Muzeum Śląskie w Görlitz zaprasza w piątek, 28 listopada, o godz 19.00 na otwarcie nowej wystawy, która do 1 marca 2015 będzie pokazywać długą historię tego aromatycznego ciasta. Pierniki mają na Śląsku prawie 900-letnią tradycję!

Wystawę można zwiedzac tylko do 1 marca!

Więcej informacji:  www.schlesisches-museum.de

W programie towarzyszącym polecamy:

Budowanie doku z piernika z piernikarzem Marcinem Goetzem
22.2., niedziela, 14.00

Oferta pedagogiki muzealnej do wystawy "Pierniki"

Zapraszamy wszystkie szkoły i świetlice do poznanie historii pierników,  dowiedzenia się, co odróżnia piernikarza od cukiernika oraz odkrycia tajemnicy pieczenia tych słodkich ciasteczek, a to wszystko nie tylko w teorii, ale przede wszystkim w praktyce!

Dalsze informacje i zgłoszenia: Magdalena Maruck
Tel.: 03581/8791-128
kontakt(at)schlesisches-museum.de

Kaffe & Kultur
4.3., środa, 15.00

Niesamowita podróż przez Śląsk

Magdalena Maruck poprowadzi Państwa przez Śląsk. Usłyszą Państwo o dumnej księżniczce Kunegundzie na zamku Chojnik, o strasznym Utopku czającym się w wodach Górnego Śląska, o bezwzględnym ale ratującym życie Sarbku z kopalnianych podziemi i oczywiście o Karkonoszu Liczyrzepie.

Dr Slawomir Tryc w Muzeum Łużyckim 

7. Śląski wieczór literacki. Niezwykłe miejsca – niezwykłe osobistości

Razem z Referentem ds. Kultury przy Muzeum Śląskim miejskie biblioteki w Görlitz i Zgorzelcu zapraszają na „7. Wieczór Literacki nad Nysą” w sobotę, 21 marca 2015 po obu stronach Nysy.

Literacki spacer rozpocznie się, po raz pierwszy w Zgorzelcu, historycznym programem dla całych rodzin w dawnym Dworze Scultetusa, dzisiejszej "Jutrzence" – Domu Pomocy Społecznej, o godz. 16.00. Uczniowie i uczennice przeczytają fragmenty książki dla dzieci „Wieża Reichenbach” w obecności autorki – Ingrid Rosin – i tłumaczki – Hanny Majewskiej.

O godz. 18.00 zapraszamy do sali balowej w Domu Stanowym (Ständehaus), dzisiejszym Domu Opieki przy Parku Miejskim. W towarzystwie muzyki i literatury przypomnimy pewien aspekt historii miasta, który zaznaczył swą obecność zarówno w Görlitz jak i w Zgorzelcu poprzez stacjonowanie IV korpusu armii greckiej podczas I wojny światowej oraz przyjęcie komunistycznych uchodźców wojennych w 1948 roku w Zgorzelcu. Gośćmi wieczoru będą urodzony w Zgorzelcu, a z wyboru Wrocławianin, Zdzisław Smektała i historyk Gerassimos Alexatos.

Program wieczorny rozpocznie się równoległymi czytaniami na Starym Mieście o 20.00, a każde spotkanie będzie powtarzać się co pół godziny do 22.00. Wieczorny spacer od Starej Synagogi, przez Langenstraße czy Rynek Górny, przez Brüderstraße do Muzeum Śląskiego i w dół Neißstraße przez Most Staromiejski na Bulwar Grecki umożliwi wielobarwne odkrycia literackie.

Szczegółowy program wieczoru będzie dostępny w punktach sprzedaży biletów, które można nabyć od 7 marca w Bibliotece Miejskiej.

Termin: 21.03.2015
Miejsce: Stare Miasto Goerlitz/Zgorzelec
Organizator: Referent ds. Kultury przy Muzeum Śląskim w Görlitz 
Wstęp:
   15 zł - w dniu imprezy
   10 zł - ulgowy i w przedsprzedaży

Więcej informacji i kalendarz imprez:
 www.schlesisches-museum.de

Wystawa "Niemcy nie przyszli" w Muzeum Współczesnym, fot.: Muzeum Współczesne 

Wraz z wydaniem wrześniowym Newsletteru SILESIA zaczęliśmy współpracę z korespondentami z różnych regionów Śląska. Aneta Augustyn regularnie zdaje relacje z Wrocławia i Dolnego Śląska czy też informuje o przeróżnych uroczystościach i wydarzeniach.

Nasza korespondentka jest dziennikarką z ponad 20-letnim stażem, związana głównie z Gazetą Wyborczą. To autorka licznych reportaży, przede wszystkim o Śląsku, współautorka książki reporterskiej „Akta W” o powojennej historii Wrocławia. Odznaczona medalami Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu za popularyzację nauki.

Moi dziadkowie przyjechali tuż po wojnie na Dolny Śląsk z centralnej Polski. Osiedlili się w wiosce pod Wrocławiem i zamieszkali wspólnie z niemiecką rodziną w jej domu. Żyli pod jednym dachem przez kilka miesięcy, dopóki Niemcy nie musieli ostatecznie wyjechać z ich Rogau-Rosenau, który teraz był Rogowem Sobóckim. Z tamtych czasów pozostał mi porcelanowy talerzyk dla lalek, który znalazłam na strychu. Bawiła się nim kilkuletnia Niemka, długowłosa blondynka, o której opowiadała babcia. Niemcy wyszli, a pamięć o tym, co niemieckie została szybko zatarta: we wsi zniknęły niemieckie napisy, rozsypał się pałac, ewangelicki kościół i cmentarz zniszczono. Na Dolnym Śląsku, gdzie doszło do prawie całkowitej wymiany ludności, po wojnie budowano nową tożsamość zaczynając od „odniemczania”.

Performance Zbigniewa Makarewicza i Jerzego Kosałki na wystawie "Niemcy nie przyszli", fot.: Muzeum Współczesne 

Te tropy odnalazłam na znakomitej wystawie „Niemcy nie przyszli”, którą można zobaczyć w Muzeum Współczesnym Wrocław jeszcze tylko do
23 lutego. To samo oswajanie tego, co nieznane, usuwanie ze zbiorowej pamięci tego, co obce, zacieranie niemieckości.

Punktem wyjścia jest prześmiewcza praca wrocławianina Jerzego Kosałki „Demontaż”: miniaturowi niemieccy żołnierze z zapałem rozbierają wrocławską Iglicę. Monument, który Polacy zbudowali w 1948 roku na propagandowej Wystawie Ziem Odzyskanych miał zdominować Halę Stulecia Maksa Berga. Był wizytówką tego, co socjalistyczne, polskie i jedynie słuszne.  Próbował zagłuszyć ślady tego, co było i co wciąż wychodzi nie tylko w postaci niemieckich napisów spod starych tynków. Przypominają o tym drzwi z poniemieckich domów przejętych przez Polaków, które Dorota Nieznalska („Wypędzeni z Ziem Ojczystych”) nabiła na włócznie. Przypominają kafle z posadzek niemieckich kamienic, które Tomek Bajer („Breslau”) umieścił w cegłach z napisem Breslau – ironiczne odniesienie do PRL-owskiego hasła, że we Wrocławiu każdy kamień mówi po polsku. Przypominają potłuczone filiżanki, zardzewiałe klamki, garnki i inne destrukty z wrocławskiego Wzgórza Andersa, na które wywożono po wojnie gruz z odbudowywanego miasta. Miała je przykryć trawa i niepamięć. – Tymczasem wzgórze wciąż odsłania tamte oznaki niemieckiej przeszłości miasta, zwłaszcza po deszczu. Od lat zbiera je tam Michał Sikorski, który wykorzystał je w swojej instalacji – mówi Michał Bieniek, kurator ekspozycji.

Wrocław długo był miastem w rozsypce nie tylko z powodu zniszczeń wojennych, ale także z powodu wymazania multiprzeszłości - czeskiej, habsburskiej, pruskiej, niemieckiej. Był rozsypany jak puzzle z instalacji Michaela Merkela „Miasto w procesie”, który pociął na setki drobnych kawałków różne mapy z Wrocławia z okresu trzystu lat i które zwiedzający próbują teraz łączyć w całość. Rozsypany jak Nowa Synagoga z ul. Łąkowej, druga co do wielkości synagoga w Niemczech, którą hitlerowcy zniszczyli podczas nocy kryształowej. Z potłuczonych kawałków szyb Tom Swoboda („Heimat”) wykonał model jej kopuły.  

Synagoga, Iglica czy Wzgórze Andersa to przestrzeń publiczna, która przeplata się na wystawie z przestrzenią prywatną. Jak w zabawnym wideo Krzysztofa Furtasa „Skarb”, w którym opukuje ściany kamienicy w poszukiwaniu kosztowności pozostawionych być może przez przedwojennych lokatorów.

I jak we wzruszającej pracy Aleksandry Sojak-Bordo „Na zapas”: typowa meblościanka z lat 70. szczelnie wypełniona paczkami mąki wrocławskiej. Dziadkowie artystki przyjechali ze wschodu i do końca życia gromadzili zapasy żywności we wszystkich szafach. Obsesja, która dawała im poczucie bezpieczeństwa. Chroniła przed poczuciem tymczasowości i lękiem przed kolejnym przesiedleniem.

Wystawa zaskakuje konceptami artystów, którzy sięgają także do własnych rodzinnych wątków. Przede wszystkim jednak porusza.

- Dla nas, Dolnoślązaków te wątki są jasne, ale nie są tak oczywiste dla mieszkańców innych regionów. Dlatego chciałbym, żeby wystawa wybrzmiała szerzej. Zależy mi, żeby pokazać ją w Warszawie, która miała inne doświadczenie. Nie doszło tam do przerwania ciągłości, do tego poczucia obcości i przemilczeń, które były naszym udziałem – mówi kurator. Artyści, których zaprosił to głównie wrocławianie oraz dwójka Niemców: Michael Merkel i Chris Dreier. Większość prac powstała specjalnie na tę ekspozycję, choć jest kilka także z wcześniejszych pokazów, m.in. Henryka Stażewskiego z lat 70.

„Niemcy nie przyszli” zostanie pokazana także w ramach Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku w Dreźnie, które jest miastem partnerskim Wrocławia.

Niemcy nie przyszli, Muzeum Współczesne Wrocław, pl. Strzegomski 2a,  www.muzeumwspolczesne.pl

Okładka najnowszego wydania "Księgi Ducha Gór" 

Obecność/nieobecność to słowa, które towarzyszyły mi i we wrocławskim muzeum, i podczas lektury „Księgi Ducha Gór” Carla Hauptmanna. Premiera kolejnego, trzeciego wydania polskiego tłumaczenia miała miejsce kilkanaście dni temu w Szklarskiej Porębie. W Domu Carla i Gerharta Hauptmannów, który dziś jest oddziałem Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, a w którym Carl przez 30 lat mieszkał i tworzył. Nieprzypadkowo właśnie teraz – w 2015 roku mija setna rocznica powstania utworu, który jest wyrazem fascynacji Karkonoszami.

„Duch Gór nie jest człowiekiem. Jego uczucia mogą być wzruszająco głębokie i gorące, mogą one grać gdzieś między przerażającym, demonicznym bóstwem a najpsotliwszym gałganiarzem. W ten sposób żyje on już całe wieki i tysiąclecia. W ten sposób będzie żył nadal, dopóki podniebna kraina wolności, Karkonosze, wznosi się w przejrzystej przestrzeni letniego wiatru, a zimą zamienia się w skrzące lodem zbocza, na których igrają ze sobą wichry i kłęby śniegu. Maluczcy ludzie po wsze czasy będą w stanie jedynie napełniać jego górską wodą swe malutkie kubki. Nigdy go nie pojmą. Ani w jego największej radości, ani w najzacieklejszej złości.         Wciąż pozostanie on niepojętym Duchem Gór, który jeszcze bardziej tajemniczym zrządzeniem losu, z jakiegoś zakątka wszechświata przybył właśnie tu, w Karkonosze.” - pisał Carl Hauptmann.

- To chyba najbardziej karkonoski z pisarzy, choć wciąż mało znany i w Polsce, i w Niemczech - mówi dr Przemysław Wiater, historyk sztuki, kustosz muzeum i współautor tłumaczenia. 

Zaskakujące, że w zaledwie piętnaście lat od pierwszego polskiego wydania ukazuje się już trzecia edycja. Zwłaszcza, że Carl wciąż pozostaje w cieniu młodszego brata uhonorowanego literackim Noblem.

- Do roku 2000 w Polsce właściwie nie było nic autorstwa Carla - mówi Emil Mendyk, który wspólnie z Przemysławem Wiaterem przetłumaczył książkę. Przyznaje, że nazwisko obu braci powoli staje się bardziej obecne w nie tylko lokalnej świadomości. Duża w tym zasługa muzeum w Szklarskiej Porębie, Domu Gerharta Hauptmanna w Jagniątkowie i pracy obu tłumaczy.

Obecne wydanie różni się od poprzednich nie tylko większym formatem: zostało wzbogacone o przypisy, które przybliżają lokalną topografię i historię, zwłaszcza osobom spoza Dolnego Śląska.

W dziewięciu opowieściach nasyconych wieloznacznością przeplatają się wątki baśniowe, filozoficzne, społeczne, historyczne, z Duchem Gór na pierwszym planie. – Żadne inne góry w Europie nie mają swojego spersonalizowanego ducha. Karkonosze są pod tym względem wyjątkiem – opowiada Emil Mendyk. Postać, której legenda sięga średniowiecza ma różne nazwy: w Niemczech jest Rübezahlem, w Czechach Krkonošem, w Polsce był Liczyrzepą, Karkonoszem, Rzepiórem. Określenie Duch Gór jest obecne od niedawna, dopiero zakorzenia się. Także dzięki Księdze Carla Hauptmanna, pisanej językiem literackim przetykanym ludową gwarą. Księdze, którą można czytać dzieciom jak baśń, a dorosłym – jak alegoryczną opowieść o życiu.

Jej autor, który ma grób w Szklarskiej Porębie, a w tutejszym muzeum swoją ekspozycję, w ubiegłym roku objawił się tu jako… aktor. Podczas konferencji „Carl Hauptmann i krąg jego przyjaciół” pokazano uznany za zaginiony film „Rübezahls Hochzeit” z 1916 roku, gdzie pisarz epizodycznie pojawia się jako sprzedawca.

Carl Hauptmann, Księga Ducha Gór, grafiki Beata Kornicka-Konecka, wydawnictwo Ad Rem 2015 

 

Oferta Niemieckiego Forum Kultury Europy Środkowej i Wschodniej

Koniec II wojny światowej był cezurą w najnowszej historii Europy. Podział Europy, terror dyktatury stalinowskiej czy w końcu upadek komunizmu i zjednoczenie narodów zaznaczyły się na kartach historii. Z okazji siedemdziesięciolecia zakończenia II wojny światowej Niemieckie Forum Kultury wybrało tematem tego roku „1945. Europa Wschodnia po Godzinie Zero”.

Organizatorzy, pytając o pośrednie i bezpośrednie, krótko- i długoterminowe przyczyny zakończenia wojny, chcą przypomnieć o tym trudnym okresie. Niemieckie Forum Kultury zaprasza 19 lutego na wykład „Wie aus dem ostbrandenburgischen Landsberg an der Warthe das polnische Gorzów wurde“ oraz inne przedsięwzięcia, które znajdą Państwo pod adresem  www.kulturforum.info

Galeria Sztuki Nowoczesnej w Muzeum Historii Kultury, fot.: Görlitzer Sammlungen für Geschichte und Kultur  

Galeria Sztuki Nowoczesnej w Görlitz otwarta

Od 17 lutego 2015 w görlitzkim Barbakanie można zwiedzać nową Galerię Sztuki Nowoczesnej. Muzeum Historii Kultury pokazuje ponad 200 dzieł z XX i XXI wieku autorstwa artystów ze wschodnich Łużyc Górnych i zachodniego Dolnego Śląska, jak Fritz Neumann-Hegenberg, Willy Schmidt czy Arno Henschel. Wystawa pokazuje, jak wielobarwna jest sztuka nowoczesna tego regionu. Wiele dzieł zostanie pokazanych po raz pierwszy.

 www.museum-goerlitz.de

Fot.: Muzeum Etnograficzne 

Szli na Zachód osadnicy – migracje na Dolnym Śląsku po II wojnie światowej

Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu, w ramach cyklu „Dolny Śląsk. Lud, jego zwyczaje, sposób życia, pieśni, muzyka i tańce…”, zaprasza na projekcje filmów o ludziach, którzy przybyli na Dolny Śląsk po II wojnie światowej. Filmy pokazują proces adaptacji i integracji społecznej nowych osadników. Podczas kolejnych pokazów będzie można zobaczyć dokumenty o Żydach, Niemcach, Ukraińcach, Romach, Tatarach, Łemkach a także o polskich reemigrantach z Francji i Bukowiny Rumuńskiej czy Kresowiakach.

Program i dalsze informacje:
 www.muzeumetnograficzne.pl

Jean-Claude Juncker, fot.: B. Brolet 

Przynzanie Międzynarodowej Nagrody Mostu Jean-Claude'owi Junckerowi

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker za swoje zasługi dla porozumienia europejskiego zostanie uhonorowany Międzynarodową Nagrodą Mostu Europa-Miasta Görlitz/Zgorzelec za rok 2014. Uroczyste wręczenie nagrody odbędzie się 23 kwietnia 2015 roku w Teatrze im. Gerharta Hauptmann w Görlitz.

Międzynarodowa Nagroda Mostu Europa-Miasta Görlitz/Zgorzelec (der Internationale Brückepreis) jest przyznawana od 1993 roku wybitnym osobom budującym mosty porozumienia pomiędzy ludźmi i narodami, w uznaniu zasług dla zbliżania ludzi różnych nacji, kultur i poglądów.

Uzasadnienie przyznania nagrody i dalsze informacje:
 www.brueckepreis.de