Seiten in anderer Sprache:

Druckansicht aufrufen:

Suchbegriff eingeben:

Hauptnavigation:

Unternavigation:

Pamięć ziem utraconych/Im Gedenken an die verlorenen Lande

W Görlitz zostanie dziś otwarte Muzeum Śląska, największa w Republice Federalnej placówka upamiętniająca dzieje regionu, który przez stulecia należał do państwa niemieckiego

Piotr Jendroszczyk z Görlitz

Rzeczpospolita, 13.05.06

W Muzeum Śląskim w Görlitz od dziś można będzie obejrzeć wystawę o historii Śląska od czasów pierwszego osadnictwa niemieckiego w XI i XII wieku. Inicjatorem zorganizowania ekspozycji był Związek Wypędzonych

Dom państwa Kwasów w Kotliskach, niewielkiej wiosce w powiecie lwóweckim, ze ścianami z muru pruskiego jest zadbany i schludny. Należał kiedyś do rodziny Rochnerów, wysiedlonej w 1946 r. Hans Rochner miał wtedy szesnaście lat i uczestniczył w walkach o Berlin. Po niewoli odnalazł swą rodzinę w Westfalii. W tym czasie 22-letni Eugeniusz Kwas wrócił z obozu w Dachau do rodzinnej wsi Poczapińce koło Tarnopola. Rejon ten został przyłączony do Ukrainy i rodzina Kwasów została przesiedlona na Śląsk, do Kotlisk. W czasach niemieckich wieś nazywała się Kesseldorf. W dwadzieścia lat po wojnie Hans Rochner zapukał do drzwi swego rodzinnego domu w Kotliskach. Ugościł go Eugeniusz Kwas. Od tego czasu dwie rodziny spotykają się regularnie. - Trudno o lepszy symbol pojednania, wzajemnego zrozumienia i przyjaźni pomiędzy Polakami i Niemcami - mówi Markus Bauer, dyrektor Muzeum Śląska w Görlitz.

Zdjęcia zaprzyjaźnionych rodzin Rochnerów i Kwasów zamykają ekspozycję nowego niemieckiego muzeum.

Tuż obok gablota z pękami kluczy, które zabrali w daleką podróż niemieccy uciekinierzy i wypędzeni, mając nadzieję, że kiedyś jeszcze zamieszkają w śląskich domach. Wielu z nich przez długie lata nie pogodziło się z utratą swych majątków. Reprezentuje ich szef Pruskiego Powiernictwa Rudi Pawelka. Jako przewodniczący Ziomkostwa Dolnego i Górnego Śląska jest jednym z członków rady fundacji zarządzającej muzeum. - Nie uczestniczyłem w przygotowaniu koncepcji ekspozycji Muzeum Śląska. Jestem pochłonięty innymi sprawami - wyjaśnił "Rz". Te inne sprawy to Pruskie Powiernictwo, która to organizacja nie zrezygnowała z planów wystąpienia z pozwami odszkodowawczymi pod adresem Polski za byłe niemieckie mienie wypędzonych Ślązaków.

Niemieckość Śląska

- Punkt ciężkości naszej ekspozycji to pokazanie niemieckości Śląska - przyznaje otwarcie Markus Bauer, dyrektor muzeum. Mieści się ono w Schönhofie, najstarszym renesansowym budynku na północ od Alp w pobliżu malowniczego rynku w Görlitz, jednym z najpiękniejszych niemieckich miast. Kosztowało prawie dwadzieścia milionów euro. Na dwu tysiącach metrów kwadratowych powierzchni przedstawiono historię Śląska od czasów pierwszego osadnictwa niemieckiego w XI i XII wieku, w pobliżu książąt piastowskich, po 6 maja 1945 r., kiedy Armia Czerwona wkroczyła do Festung Breslau, czyli twierdzy wrocławskiej. To, co stało się później, zajmuje stosunkowo niewielką część ekspozycji.

Zła lokalizacja, zły pomysł

Inicjatorem zorganizowania Muzeum Śląska był Związek Wypędzonych. Początkowo próbowano je utworzyć w Dolnej Saksonii. Sprawę zablokował Gerhard Schröder, w przeszłości premier tego landu. Niemcy były już zjednoczone i pojawił się pomysł ulokowania muzeum w Görlitz, części Łużyc, która włączona została do Śląska dopiero po wojnach napoleońskich. Powstała fundacja finansowana z budżetu federalnego oraz landu Saksonii. Na podobnych zasadach funkcjonują muzea poświęcone Pomorzu oraz Prusom. - Zamiast niemieckiego Muzeum Śląska należało stworzyć wspólną polsko-niemiecką placówkę upamiętniającą dzieje tego regionu - twierdzi Irena Lipowicz, do niedawna pełnomocnik polskiego MSZ do kontaktów z Niemcami. Ma ona także zastrzeżenia co do wyboru Görlitz jako siedziby muzeum. - To tak, jakby w Suwałkach powstało muzeum poświęcone polskości Wileńszczyzny czy w Rzeszowie muzeum polskiego Lwowa - podkreśla.

Markus Bauer przyjmuje część tej krytyki i zamierza zaproponować przyznanie przedstawicielom Polski dwu miejsc w radzie fundacji. Dąży także do nawiązania ściślejszej współpracy z polskimi muzeami. To jednak kwestia przyszłości. Na razie musi wystarczyć obecność języka polskiego w nowym muzeum. Wszystkie plansze, opisy eksponatów i sam obszerny katalog ekspozycji są dwujęzyczne. Nikogo to w Görlitz nie dziwi, nie tylko dlatego, że Śląsk jest częścią Polski. W końcu Görlitz jest nie tylko nieformalną stolicą niewielkiej niemieckiej części Śląska, ale nosi także nazwę: Europejskie Miasto Görlitz - Zgorzelec. W dalekich planach obie części podzielonego po wojnie miasta powinny się zrosnąć w jeden miejski organizm. Zgorzelec wniesie do tego mariażu ciekawy posag w postaci planowanego Muzeum Łużyckiego.

 

 

 

 

(nicht autorisierte Übersetzung)

Im Gedenken an die verlorenen Lande

In Görlitz öffnet heute das Museum für Schlesien - die größte Einrichtung Deutschlands, die sich mit der Geschichte einer Region befasst, die Jahrhunderte lang zum deutschen Staat gehörte.

Piotr Jendroszczyk aus Görlitz

Im Schlesischen Museum zu Görlitz kann man ab heute eine Ausstellung zur Geschichte Schlesiens sehen, beginnend bei der ersten deutschen Besiedlung des Landes im 11. und 12. Jahrhundert. Die Ausstellung wurde vom Bund der Vertriebenen initiiert.

Das Haus der Familie Kwas in Kotliska, einem kleinen Dorf im Kreis Löwenberg, mit Fachwerkmauern, ist gut gehalten und sauber. Es gehörte einst der Familie Rochner, die 1946 ausgesiedelt wurde. Hans Rochner war damals 16 Jahre alt und nahm an den Kämpfen um Berlin teil. Nach der Gefangenschaft fand er seine Familie in Westfalen. Zur selben Zeit kam der 22-jährige Eugeniusz Kwas aus dem Lager in Dachau in sein Heimatdorf Poczapińce bei Tarnopol zurück. Diese Region wurde der Ukraine zugeschlagen und die Familie Kwas wurde nach Schlesien umgesiedelt, nach Kotliska. In der deutschen Zeit hieß das Dorf Kesselsdorf. Zwanzig Jahre nach dem Krieg klopfte Hans Rochner an die Tür seines Familienhauses in Kotliska. Eugeniusz Kwas lud ihn herein. Seit dieser Zeit treffen sich die Familien regelmäßig. „Es gibt kaum ein besseres Symbol für die Versöhnung, für gegenseitiges Verständnis und Freundschaft zwischen Polen und Deutschen.“ sagt Markus Bauer, Direktor des Schlesischen Museums zu Görlitz.

Fotos der befreundeten Familien Rochner und Kwas schließen die Ausstellung des neuen deutschen Museums.

Gleich daneben eine Vitrine mit Schlüsselbunden, die von den deutschen Flüchtlingen und Vertriebenen mitgenommen wurden, in der Hoffnung, irgendwann wieder in schlesischen Häusern wohnen zu können. Viele von ihnen konnten jahrelang den Verlust ihrer Güter nicht überwinden. Sie werden von Rudi Pawelka repräsentiert, dem Chef der Preußischen Treuhand. Als Vorsitzender der Landsmannschaft Nieder- und Oberschlesien ist er ein Mitglied des Stiftungsrates, der das Museum leitet. „Ich habe an der Vorbereitung der Ausstellungskonzeption nicht teilgenommen. Ich bin mit anderen Sachen beschäftigt.“ erklärte er der Rzeczpospolita gegenüber. Diese anderen Sachen - das ist die Preußische Treuhand, eine Organisation, die ihre Pläne nicht aufgegeben hat, Regressforderungen an Polen für das ehemals deutsche Gut der vertriebenen Schlesier zu stellen.

Das Deutschtum Schlesiens

„Hauptanliegen unserer Ausstellung ist es, das Deutschtums Schlesiens aufzuzeigen.“ gibt Markus Bauer, Direktor des Museums, offen zu. Es befindet sich im Schönhof, dem ältesten Renaissancegebäude nördlich der Alpen in der Nähe des malerischen Rings in Görlitz, einem der schönsten Städte Deutschlands. Es kostete fast 20 Millionen Euro. Auf einer Ausstellungsfläche von 2000 m² wurde die Geschichte Schlesiens dargestellt seit der Zeit der ersten deutschen Besiedlung im 11. und 12. Jahrhundert, über die piastischen Fürsten, bis zum 6. Mai 1945, als die Rote Armee in die Festung Breslau einmarschierte. Das, was später geschah, nimmt einen verhältnismäßig kleinen Teil der Ausstellung ein.

Schlechte Verortung, schlechte Idee

Initiiert wurde das Museum für Schlesien vom Bund der Vertriebenen. Es sollte ursprünglich in Niedersachsen entstehen. Die Sache wurde von Gerhard Schröder, dem damaligen Ministerpräsidenten, verhindert. Deutschland war bereits vereinigt, und es entstand die Idee, das Museum nach Görlitz zu bringen, in einen Teil der Lausitz, der erst nach den Napoleonischen Kriegen zu Schlesien kam. Es entstand eine Stiftung, die aus dem Budget der Bundesrepublik und dem Land Sachsen finanziert wird. Ähnlich funktionieren Museen, die Pommern oder Preußen gewidmet sind. „Anstelle eines deutschen Museums für Schlesien sollte eine gemeinsame deutsch-polnische Einrichtung entstehen, die an die Geschichte der Region erinnert.“ meint Irena Lipowicz, bis vor kurzem Bevollmächtigte für Kontakte zu Deutschland im polnischen Auswärtigen Amt. Sie hat auch Bedenken hinsichtlich der Verortung in Görlitz. „Es ist so, als wollte man in Suwałki ein Museum für das Wilnaer Polentum oder in Rzeszów ein Museum für das polnische Lemberg gründen.“ betont sie.

Markus Bauer nimmt einen Teil dieser Kritik an und möchte zwei Plätze im Stiftungsrat polnischen Vertretern anbieten. Er strebt auch eine engere Zusammenarbeit mit polnischen Museen an. Bis dahin muss die Anwesenheit der polnischen Sprache im Museum reichen. Alle Tafeln, Exponatbeschriftungen und selbst der umfangreiche Katalog sind zweisprachig. Keinen in Görlitz wundert das, nicht nur deswegen, weil Schlesien ein Teil Polens ist. Schließlich ist Görlitz nicht nur inoffizielle Hauptstadt eines kleinen deutschen Teils von Schlesien, sondern sie trägt auch den Titel: Europastadt Görlitz - Zgorzelec. Weit reichende Pläne der nach dem Krieg geteilten Stadt sehen vor, dass beide Teile zu einer Stadt zusammenwachsen sollen. Zgorzelec bringt in diese Verbindung eine interessante Aussteuer in Form des geplanten Lausitzer Museums ein.